Mamy pewne plany dotyczące sprzętu grającego dla niego, ale to musi poczekać jeszcze jakieś 2,5 miesiąca :-) A tymczasem pomyślałam o muzykoterapii dla niego. Bo to bardziej zabawa niż nauka gry na instrumencie, a jednocześnie może w jakiś sposób zaspokoić swoje fascynacje muzyczne. I właśnie od dwóch tygodni przyjeżdża do nas pani muzykantka – jak ją nazywa Kamil. Śpiewają razem, wymyślają piosenki, grają na instrumentach, Kamil jest bardzo podekscytowany tymi zajęciami. Mam nadzieję, że poza zabawą będzie też z tego jakiś terapeutyczny efekt w postaci wyciszenia, uspokojenia, szczególnie po ostatnich poważnych zmianach w naszym życiu. A gdy pojawi się sprzęt grający pomyślimy o prawdziwej nauce gry na instrumencie :-) Mam nadzieję, że do tego czasu zainteresowanie muzyką mu nie przejdzie :-)
piątek, 19 lutego 2016
148.
Od jakiegoś czasu Kamil
zaczął się bardziej intensywnie interesować muzyką. Preferuje metal, ten w
wersji heavy szczególnie, do tego rock, ulubiony zespół to aktualnie “Queen”.
Coś tam próbuje sobie komponować na klawiaturze tabletowej, nagrywa swoje kompozycje
i potem je sobie odtwarza. Słucha z płyt, ale głównie znajduje teledyski na
komputerze albo tablecie. Słowem muzyka wszędzie :-)
Mamy pewne plany dotyczące sprzętu grającego dla niego, ale to musi poczekać jeszcze jakieś 2,5 miesiąca :-) A tymczasem pomyślałam o muzykoterapii dla niego. Bo to bardziej zabawa niż nauka gry na instrumencie, a jednocześnie może w jakiś sposób zaspokoić swoje fascynacje muzyczne. I właśnie od dwóch tygodni przyjeżdża do nas pani muzykantka – jak ją nazywa Kamil. Śpiewają razem, wymyślają piosenki, grają na instrumentach, Kamil jest bardzo podekscytowany tymi zajęciami. Mam nadzieję, że poza zabawą będzie też z tego jakiś terapeutyczny efekt w postaci wyciszenia, uspokojenia, szczególnie po ostatnich poważnych zmianach w naszym życiu. A gdy pojawi się sprzęt grający pomyślimy o prawdziwej nauce gry na instrumencie :-) Mam nadzieję, że do tego czasu zainteresowanie muzyką mu nie przejdzie :-)
Mamy pewne plany dotyczące sprzętu grającego dla niego, ale to musi poczekać jeszcze jakieś 2,5 miesiąca :-) A tymczasem pomyślałam o muzykoterapii dla niego. Bo to bardziej zabawa niż nauka gry na instrumencie, a jednocześnie może w jakiś sposób zaspokoić swoje fascynacje muzyczne. I właśnie od dwóch tygodni przyjeżdża do nas pani muzykantka – jak ją nazywa Kamil. Śpiewają razem, wymyślają piosenki, grają na instrumentach, Kamil jest bardzo podekscytowany tymi zajęciami. Mam nadzieję, że poza zabawą będzie też z tego jakiś terapeutyczny efekt w postaci wyciszenia, uspokojenia, szczególnie po ostatnich poważnych zmianach w naszym życiu. A gdy pojawi się sprzęt grający pomyślimy o prawdziwej nauce gry na instrumencie :-) Mam nadzieję, że do tego czasu zainteresowanie muzyką mu nie przejdzie :-)
sobota, 16 stycznia 2016
147.
Pierwszy tydzień
Kamila w nowej szkole za nami. Kamil bez problemu ją zaakceptował, wręcz
nauczyciele stwierdzili, ze zachowuje się, jakby tam chodził od dawna. Warunki
są podobne jak w poprzedniej szkole, unit dla dzieci autystycznych przy zwykłej
szkole, mała klasa 6-osobowa, 4 nauczycielki. Mam nadzieję, że z czasem Kamil
będzie choć na niektóre lekcje chodził do zwykłej klasy, co niestety w
poprzedniej szkole nie udało się, nie wiem dlaczego, niby obiecywali, że
spróbują, ale jakoś nie zdecydowali się na to. Szkoła jest nieduża, dość nowa,
na spokojnym osiedlu domków na obrzeżach miasta.
Bałam się trochę
tych zmian, ale jak na razie jest ok. Kamil kilka razy mówił o naszym starym
mieszkaniu, dziś nawet chciał tam pojechać, żeby zobaczyć nasz dom, ale obiecaliśmy,
że pojedziemy tam wiosną, przy okazji odwiedzimy też nasz park. Spędziliśmy tam
ponad 4.5 roku, to prawie pół życia Kamila, więc nic dziwnego, że będzie trochę
tęsknił. Mówi, że może kiedyś wrócimy do Glasgow, że może pójdzie tam do
średniej szkoły albo na studia :-)
A Glasgow nie chce nas
puścić mimo, że się wyprowadziliśmy, to wciąż mamy tam swoje sprawy, jest moja
siostra, znajomi :-) Niemal co sobotę tam jesteśmy, bo jednak zostaliśmy w
tamtejszym kościele na religii. Tutejszy ksiądz nie bardzo chciał nas przyjąć
tłumacząc, że ma swój tryb przygotowania dzieci do Pierwszej Komunii, że
zajęcia trwają 2 lata i takie tam, więc stwierdziliśmy, że nie będziemy się na
siłę narzucać i skończymy w obecnym kościele. Kamil już się do tamtego kościoła
i księdza przyzwyczaił, choć ostatnio coraz trudniej mu wysiedzieć godzinę na
katechezie, ma dużo autostymulacji, kręci, wierci, nie słucha, czasem jest
totalnie odjechany. Ksiądz na szczęście traktuje go ulgowo, nie pyta go jak
inne dzieci, wręcz nawet powiedział nam, że cieszy się, że go w ogóle
przyprowadzamy. Jakoś przetrwamy te 4 miesiące.PS. Dziś wieczorkiem był mały kryzysik i małe płakanko za starym mieszkankiem :-)
niedziela, 10 stycznia 2016
146.
Wszystkiego
najlepszego w Nowym Roku!
Ostatnie tygodnie
upłynęły nam na ogarnianiu spraw związanych z przeprowadzką. Szukanie
mieszkania, zmiana szkoły Kamila, pakowanie, wreszcie sama przeprowadzka tuż
przed Świętami. Do tego musiałam ogarnąć jazdę autem po autostradach, bo niemal
co dwa dni kursowałam na trasie Edynburg-Glasgow i z powrotem. Totalne
zmęczenie.
Teraz już powoli
wychodzimy na prostą. Jutro Kamil idzie do nowej szkoły. Ja zaczynam pracę od
przyszłego tygodnia. Mieszkanie jako tako urządzone, kilka rzeczy zostało do
uporządkowania, coś tam do dokupienia, kilka rzeczy do załatwienia, ale to już
na spokojnie.
Kamil miał przedłużoną
prawie 3-tygodniową przerwę szkolną i cieszę się, że wraca codzienna rutyna, bo
już wszyscy wariujemy. Obecna fiksacja to muzyka. Głównie metal, rock,
fascynacja instrumentami muzycznymi, wsłuchiwanie się i wyszukiwanie ich
dźwięków w piosenkach. Próbuje nawet sam coś tam komponować na tablecie i
śpiewać :-) Częściej też chce być sam, wyrzuca nas z pokoju trzaskając
drzwiami. Ale jest też bardziej pobudzony, często reaguje wrzaskiem, jak coś mu
się nie spodoba, ma dużo autostymulacji. Mam nadzieję, że to wynik zmian i z
czasem wszystko się powoli wyciszy.
piątek, 30 października 2015
145.
Co u nas? Dzieje
się, dzieje... Poważne zmiany nas czekają. Przede wszystkim mnie i Kamila. Bo
D. już się cieszy i widzi swoją przyszłość w różowych barwach :-) Mam nadzieję,
że zmiany pozytywne...
Ja pracuję już
prawie 2 miesiące. Oj, ciężko było mi się przestawić i na nowo wszystko
zorganizować. To właśnie moja praca trochę namieszała nam w życiu. Na co
zresztą sama zgodziłam się już wcześniej przyjmując ją. W sumie nie miałam
specjalnie wyjścia, bo albo biorę ją z ewentualną perspektywą przeprowadzki albo
dalej siedzę w domu bez pracy... Mój szef starał się o przeniesienie do
Edynburga i dostał, a w związku z tym ja też od nowego roku będę musiała się
tam z nim przenieść. Czeka nas więc przeprowadzka prawdopodobnie tuż przed
Świętami Bożego Narodzenia. Znaleźliśmy już mieszkanie do wynajęcia, załatwiamy
teraz formalności, bo wymagają różne dokumenty potwierdzające zatrudnienie,
referencje i takie tam, jak wszystko będzie w porządku to na początku grudnia
prawdopodobnie podpiszemy umowę. Mieszkanie nie jest w samym Edynburgu, bo ceny
tam są dość wysokie, więc zdecydowaliśmy się szukać w okolicznych miasteczkach.
Do pracy będę miała około 20 minut samochodem, do centrum Edynburga podobnie,
więc nie jest źle, a na pewno będzie spokojniej i ciszej niż w dużym mieście
(teraz mieszkamy przy dość ruchliwej ulicy, którą samochody jeżdżą cały czas aż
do późnej nocy).
Kamila czeka zmiana szkoły.
Nie jest to takie proste, bo to nie jest zwykła szkoła. Skontaktowaliśmy się
już z psychologiem edukacyjnym, który będzie sprawdzał potrzeby edukacyjne
Kamila i zdecyduje, do jakiej szkoły go wysłać. Nie ma gwarancji, że dalej
będzie tak jak teraz w unicie, druga kwestia to dostępność miejsc. Nie myślę
teraz, jak to będzie, mam nadzieję, że ta zmiana szkoły wyjdzie mu na dobre.
Obecna szkoła niby nie jest zła, ale nie jest też rewelacyjna, bywały problemy,
więc zobaczymy. Czekają nas więc trudne dwa miesiące. Brrr, pakowanie,
rozpakowywanie, nie lubię!
środa, 12 sierpnia 2015
144.
Jutro pierwszy
dzień szkoły. Kamil już się nie może doczekać, ja też (ale z innych powodów
:-). Zresztą moje wakacje też kończą się za nieco ponad 2 tygodnie, a jeszcze
tyle rzeczy mam do załatwienia. Ale cieszę się na tę zmianę, kontakt z ludźmi,
nowe wyzwania, no i finansowo trochę się odbijemy, tym bardziej, że w tym roku
wszystko po kolei nam się psuje, komputer, osuszacz, kosiarka, żelazko, toster,
teraz na wyjeździe do Polski jeszcze pękł mi ekran od laptopa.
Wyprawka szkolna tutaj to
mundurek, buty, strój na gimnastykę, plecak, pudełko na drugie śniadanie, w
ciągu roku dokupuję czasem koszulki czy spodnie, jak Kamil zniszczy albo
wyrośnie (ostatnio, oj, rośnie!), reszta, czyli przybory i książki zapewnia
szkoła, więc dużych wydatków nie ma. Może w tym roku uda się znaleźć dla Kamila
jakieś zajęcia dodatkowe po szkole i musimy się dowiedzieć o możliwość
przystąpienia do Pierwszej Komunii, wiem, że w jednym z kościołów są zajęcia
przygotowawcze z polskim księdzem, ale jak to miałoby wyglądać w przypadku
Kamila to nie wiem.
niedziela, 9 sierpnia 2015
143.
Strona
terapeutyczna turnusu. Jadąc na turnus nie oczekiwałam (tak jak chyba 3 lata
temu), że nauczę się jak pracować z Kamilem, wiedziałam, że te 2 tygodnie nie
zastąpią całego roku terapii, może też dlatego uważam ten wyjazd za udany.
Przede wszystkim terapeutka prowadząca miała okazję poznać wreszcie Kamila
osobiście, bo wcześniej kontakt mieli głównie przez internet i mam nadzieję, że
będzie to dla niej pomocne w układaniu dalszego programu terapeutycznego.
Ogólna opinia o Kamilu jest bardzo pozytywna, wszyscy terapeuci zgodnie
stwierdzili, że go uwielbiają :-) i mają nadzieję zobaczyć go za rok na
koloniach (bez rodziców) !!! Rodzice, póki co, Kamila na koloniach nie widzą...
Potrzebna jest przede wszystkim praca nad jego samodzielnością, ogarnięciem
jego rozkojarzenia i mnóstwa myśli w ciągu sekundy, nauki skupienia się na
danej czynności, wypracowania codziennej rutyny, czyli porannego wstawania,
przebierania, mycia. Kamil nie ponaglany wielokrotnie mógłby cały dzień chodzić
w piżamie albo biegać na golasa, nie ma dla niego znaczenia, w co się ubierze,
czy ma czyste ręce albo buzię lub ubranie, takie podstawowe rzeczy.
Oprócz takiej
ogólnej terapii Kamil miał jeszcze arterapię, muzykoterapię, zajęcia ruchowe i
dogoterapię. Pierwsze trzy terapie to w zasadzie tylko takie liźnięcie tematu,
bo 3 spotkania po 25 minut to zdecydowanie za mało, żeby można było to nazwać
terapią. W każdym razie dowiedzieliśmy się, że Kamil jest bardzo muzykalny,
twórczy, ma dużą wyobraźnię. Wcześniej już myśleliśmy, że może warto spróbować
uczyć go gry na jakimś instrumencie, może gitarze, bo bardzo był nią
zaciekawiony, jak zobaczył ją u naszej logopedki.
Z dogoterapią
wiązaliśmy spore nadzieje, bo ostatnio bardzo nasilił się u Kamila lęk nie
tylko przed psami, ale przed wszelkimi zwierzętami, bał się gołębi, kaczek,
łabędzi, nawet wiewiórek. Miał jedne zajęcia indywidualne i kolejnych kilka
zajęć w małych grupach. Zaczęło się niezbyt ciekawie, o czym pisałam wcześniej,
ale z czasem Kamil powoli oswoił się z psem na tyle, że odważył się go
pogłaskać, uczesać, a nawet podobno przytulił się do jego głowy :-) Jak
wyjeżdżaliśmy to akurat dogoterapeutka wychodziła z psem na spacer, Kamil
odważył się jedynie na muśnięcie go czubkami palców wyciągniętej ręki :-) Dla
nas to i tak duża odwaga, bo wcześniej panikował na widok psa na drugim końcu
parku. Teraz jest zdecydowanie lepiej, Kamil już tak panicznie nie boi się
psów, nawet potrafi spokojnie koło psa przejść jeśli ten nie zwraca na niego
uwagi, przestał też bać się gołębi i wiewiórek :-) Szkoda, że tutaj nie mamy
możliwości zapisania go na dogoterapię. Cały czas myślimy o ewentualnym kupnie
psa, nawet otrzymaliśmy kilka cennych rad, jak takiego psa wybierać, ale na
razie musimy wstrzymać się z decyzją do czasu aż wyjaśni się sprawa mojej pracy
i ewentualnej przeprowadzki, bo nie wszędzie w wynajmowanych mieszkaniach
pozwalają trzymać psa.
Kolejna pozytywna
rzecz to taka, że Kamil sam potrafił nawiązać kontakt ze starszymi chłopcami,
bawił się z nimi wspólnie, rozmawiał, biegał po ośrodku i wreszcie odważył się
oddalić od nas, bo do tej pory to musiał mieć nas zawsze w zasięgu wzroku,
nasze zniknięcie choć na chwilę wywoływało u niego panikę. Nie obyło się też
bez konfliktów i Kamil oberwał dwa razy, ale częściowo była to jego wina, bo
nie potrafił zaakceptować tego, że ktoś inny nie ma już ochoty na zabawę.
Niestety w domu też jest wiele takich sytuacji, że Kamil zupełnie nie liczy się
z tym, co czuje i czego chce druga osoba, ważne jest tylko to, co on chce. Nad
tym też musimy popracować.
W sumie jestem zadowolona z
turnusu. Zobaczymy, co będzie w przyszłym roku, czy kolonie!? Raczej myślimy o
turnusie takim, gdzie dziecko uczy się samodzielności. Bo my chyba też
potrzebujemy bata, żeby go w tych samodzielnych czynnościach nie wyręczać, bo
tak łatwiej i szybciej i żeby wciąż nie traktować go jak małe dziecko, bo on za
pół roku skończy 10 lat!
niedziela, 2 sierpnia 2015
142.
Za miesiąc kończą sie moje 2-letnie wakacje i wracam do pracy :-) Już zaczęłam przyzwyczajać się do myśli, że nie wrócę do zawodu i szukałam innych możliwości pracy, ale cieszę sie z takiego obrotu spraw, bo jednak było trochę żal. Wprawdzie dostałam 3-letni kontrakt, ale teraz znając sytuacje na rynku pracy, będę starała się wcześniej szukać możliwości jego przedłużenia. Poza tym być może szykuje nam się jeszcze jedna zmiana związana z moją pracą. Mój szef stara się o posadę w Edynburgu i jeśli ją dostanie, to ja będę musiała się tam z nim przenieść, wtedy możliwe, że zdecydujemy się na przeprowadzkę. To wszystko ma się rozstrzygnąć w ciągu najbliższych kilku miesięcy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
