niedziela, 26 lutego 2017

11 lat minęło :-)

11 lat temu było tak:



też była niedziela :-)

A dziś mój dzidziuś kończy 11 lat...


Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin!

czwartek, 8 września 2016

157.

Czas plynie, bloga praktycznie nikt juz nie czyta, komentarze pojawiaja sie sporadycznie, wiec nie wiem, czy ma sens dalsze pisanie... Kamil jest coraz starszy, zmienia sie, moze nie chcialby, zebym o nim tu pisala... Wszystko powoli sie jakos uklada, praca, szkola, codziennosc, czasu na bloga tez coraz mniej... i checi na pisanie... Zawieszam sie na jakis czas, nie wiem, moze wroce, kiedys. 

poniedziałek, 23 maja 2016

156.


W kwietniu zrobilismy Kamilowi rediagnoze funkcjonalna, poprzednia mial robiona 3 lata temu. Ogolnie wyszlo mniej wiecej to, o czym my sami wiemy, problemy spoleczne, komunikacyjne, sensoryczne, samodzielnosc. I teraz zastanwiam sie co dalej, czy kontunuowac dalej terapie przez Skype – mamy miec przydzielonego nowego terapeute prowadzacego, wiec moze bedzie mial jakies inne pomysly, swieze spojrzenie na nasze problemy, moze warto sprobowac. Z drugiej strony moze lepiej byloby znalezc kogos tutaj na miejscu, syn znajomej ma zajecia z terapeutka w Edynburgu, nie znam dokladnie szczegolow, co to za rodzaj terapii i czy dla nas bylaby odpowiednia, ale chyba popytam, co i jak. Za miesiac wakacje, wiec pewnie udaloby sie ruszyc ze wszystkim dopiero od nowego roku szkolnego. W wakacje mamy jeszcze turnus rehabilitacyjny, co tez nam moze da jakas wskazowke. Kamil ma 10 lat i jego terapia nie bedzie sie teraz opierala na zabawach stoliczkowych, raczej przydalby mu sie jakis oboz przetrwania, gdzie nie byloby rodzicow we wszystkim mu pomagajacych i prowadzacych za raczke, zeby sam nauczyl sie myslec i ogarniac jako tako swoja codziennosc. Bo tutaj nie chodzi o to, ze on nie umie, ale bardziej, ze jest odleciany, nie pamieta, co robil przed chwila, bo akurat w glowie ma zupelnie inne mysli. Jak wyglada nasze poranne ubieranie? Wchodze do pokoju i mowie przebierz sie, ubrania leza przygotowane na lozku. Wracam za 5 minut, sytuacja nie zmieniona, no moze ubrania leza nieco bardziej w nieladzie.  Powtarzam: Kamil, przebierz sie. Wracam za kolejne 5 minut, Kamil bez spodni od pizamy cos tam sobie robi przy stole (spodnie od pizamy rzucone w kat), spodnie od dresu rowniez na podlodze (to znak, ze cos ruszylo :-) Kolejne 5 minut, Kamil goly wybiega z pokoju cos tam mi opowiadajac. Zawracam go do pokoju, daje majtki do reki, podnosze spodnie i ponownie kaze sie ubrac. Wracam za 5 minut. Majtki zalozone tyl na przod (bokserki, to w sumie niewielka roznica), pozostala czesc nadal gola, koszulka od pizamy w innym kacie pokoju na podlodze. Kolejne przypomnienie: Kamil, zaloz spodnie i koszulke, chwile czekam, czy zacznie cokolwiek na siebie zakladac. Wreszcie po okolo pol godzinie wychodzi ubrany, koszulka zalozona na lewa strone (byla na prawa :-), spodnie z kieszeniami na zewnatrz, poprawiam i wyrownuje wszystko i mozna isc na sniadanie :-) A, jeszcze pozbieranie rzeczy z podlogi, ktore zostaja niedbale rzucone na krzeslo, a ktore ja odwracam na wlasciwa strone, skladam i chowam do szafy. Wiem, musze przestawic przede wszystkim swoje myslenie, bo za duzo rzeczy robie za niego, bo tak jest szybciej i mniej stresu. A on juz nie jest dzidziusiem.

czwartek, 12 maja 2016

155.

Dzis rano matka zabrala synowi tablet, odciela internet od komputera i zarzadzila odwyk, bo syn przejawia pierwsze oznaki uzaleznienia: pierwsze co robi zaraz po przebudzeniu - leci po tablet, a jak nie ma go w zasiegu reki to wlacza komputer, pierwsze co robi po wejsciu do domu ze szkoly w kurtce i z plecakiem na plecach - leci po tablet i jeszcze sie denerwuje, ze musi czekac, az sie wlaczy! Najpierw byl ryk, bo jak to, gdzie on bedzie Mario ogladal, przeciez on MUSI! Po czym stwierdzil, ze jak mu zabiore tablet i komputer to pojdzie do pubu i bedzie caly dzien gral na automatach! :-)

niedziela, 8 maja 2016

154.

Znów intensywny weekend :-) A miał być odpoczynek. Ale mamy jeszcze u nas dziadka w gościnie, więc chcieliśmy mu pokazać choć mały kawałek, tym razem wschodniej Szkocji. Wybraliśmy się więc do St Andrews. Najpierw zwiedziliśmy sekretny bunkier wybudowany w czasach zimnej wojny, gdy zagrożenie wybuchem wojny nuklearnej było dość poważne, a który przez ponad 40 lat trzymano w ścisłej tajemnicy. Jeszcze do początków lat 90-tych pracowali tam ludzie, teraz jest udostępniony do zwiedzania. Ciekawe doświadczenie. Kamilowi najbardziej podobały sie karabiny i bomby :-) 
Potem pojechaliśmy do miasteczka, gdzie obejrzeliśmy ruiny zamku i katedry chyba z 14 wieku, chwilę pochodzilismy po urokliwych uliczkach. Przespacerowaliśmy się też po terenie Uniwersytetu St Andrews. Zajechalismy też nad morze, ale tak wiało, że nie dało się długo tam wytrzymać. Wycieczka udana i kolejny kawałek Szkocji zaliczony :-)

A dziś byliśmy na spotkaniu z pieskiem :-) Kamil zrobił o tyle postęp, że wszedł do pokoju, w którym był pies, ale był tak strasznie zestresowany, że co chwilę pytał, kiedy idziemy i sprawdzał co chwilę zegarek :-) W pewnym momencie nawet lekko się popłakał. A piesek był tak spokojny i nieruchawy, że już chyba bardziej nie można, przez większość wizyty spał :-) Póki co do zbliżenia do psa jeszcze daleka droga, ale małymi kroczkami.... 

piątek, 6 maja 2016

153.

Kamil dzis poszedl na 3 godziny do naszej lokalnej zwyklej szkoly ze zwyklymi zdrowymi dziecmi na lekcje :-) Do pomocy ma asystentke, ale to szczegol :-) W poprzedniej szkole przez ponad 3 lata nie zdecydowali sie, aby go poslac choc na niektore lekcje do zwyklej klasy, choc kilkakrotnie obiecywali, ze sprobuja to zorganizowac. Moze naukowo troche sie podciagnie, choc zalozenie jest raczej spoleczne, czyli nawiazanie kontaktow z rowiesnikami z naszego miasteczka :-) Bedzie tam chodzil w piatki, a w pozostale dni do unitu. Mysle, ze da rade :-)

czwartek, 5 maja 2016

152.

Moj pierwszokomunijny przystojniak :-)
 

Na pamiatkowym obrazie, ktory Kamil otrzymal po komunii, jest miedzy innymi zdjecie naszego papieza Jana Pawla II. Kamil pokazujac na niego powiedzial, ze tak czuje, ze to jest jego przyszlosc :-) Potem jeszcze dopytywal sie, co trzeba zrobic, zeby zostac papiezem, a dzien przed Komunia bawil sie w kosciol :-) Bylo to calkowicie spontaniczne, kto wie...
 

piątek, 29 kwietnia 2016

151.

Wielkimi krokami zbliza sie Pierwsza Komunia Swieta Kamila, juz w najblizsza niedziele :-) Niestety pogoda nie dopisuje, dzis za oknem przywital nas snieg, a niby mamy srodek wiosny, mam nadzieje, ze dzieciaczki nie pozamarzaja w kosciele :-) Dzis jeszcze pierwsza spowiedz, jutro proba generalna. Ostatnie tygodnie byly wiec mocno zaganiane, ciagle wyjazdy do Glasgow, czekam, kiedy to wreszcie sie skonczy i bedzie mozna odetchnac i miec wolny, spokojny weekend.

Tuz po Swietach bylismy tydzien w Polsce i robilismy rediagnoze funkcjonalna, odebranie wynikow mamy dopiero 10 maja, wiec nic jeszcze nie wiemy. Ciekawa jestem, jak Kamil zostanie oceniony.

Wczoraj mielismy spotkanie w nowej szkole Kamila. Ogolnie Kamil bardzo dobrze zaadaptowal sie do nowej sytuacji, fajnie sobie radzi, jest towarzyski i lubiany w szkole. Oprocz normalnych lekcji chodzi na zajecia z interakcji spolecznych, ma staly kontakt z dziecmi ze zwyklej klasy i bierze udzial w niektorych lekcjach, w poniedzialek ma miec takze spotkanie z logopedka, ktora oceni, czy potrezbuje terapii, bo jego mowa wciaz nie jest do konca poprawna i czasami trudna do zrozumienia. Od przyszlego tygodnia, jak uda sie wszystko zorganizowac, Kamil bedzie w piatki chodzil na lekcje do zwyklej klasy w naszej lokalnej szkole podstawowej, a w pozostale dni normalnie do unitu. Bedzie tam rowniez chodzil na basen, bo akurat w piatki jego klasa ma takie zajecia. Dodatkowo, poniewaz jest to szkola katolicka, bedzie mial religie, ktora tez jest w piatek :-) Czasami zmiany sa potrzebne i pomimo poczatkowej obawy, jak to bedzie, okazuje sie, ze ta zmiana jest na lepsze.

niedziela, 28 lutego 2016

150.

Pierwszy raz na urodziny Kamil nie dostał zestawu Lego, żadnych klocków, gier edukacyjnych, zabawek. Dostał za to:




Prezent jak najbardziej trafiony :-) Chyba nasze myślenie o nim powoli się zmienia... 

piątek, 26 lutego 2016

149.

No i mam w domu początkującego nastolatka :-)
No i teraz dopiero się zacznie :-)




piątek, 19 lutego 2016

148.

Od jakiegoś czasu Kamil zaczął się bardziej intensywnie interesować muzyką. Preferuje metal, ten w wersji heavy szczególnie, do tego rock, ulubiony zespół to aktualnie “Queen”. Coś tam próbuje sobie komponować na klawiaturze tabletowej, nagrywa swoje kompozycje i potem je sobie odtwarza. Słucha z płyt, ale głównie znajduje teledyski na komputerze albo tablecie. Słowem muzyka wszędzie :-)
Mamy pewne plany dotyczące sprzętu grającego dla niego, ale to musi poczekać jeszcze jakieś 2,5 miesiąca :-) A tymczasem pomyślałam o muzykoterapii dla niego. Bo to bardziej zabawa niż nauka gry na instrumencie, a jednocześnie może w jakiś sposób zaspokoić swoje fascynacje muzyczne. I właśnie od dwóch tygodni przyjeżdża do nas pani muzykantka – jak ją nazywa Kamil. Śpiewają razem, wymyślają piosenki, grają na instrumentach, Kamil jest bardzo podekscytowany tymi zajęciami. Mam nadzieję, że poza zabawą będzie też z tego jakiś terapeutyczny efekt w postaci wyciszenia, uspokojenia, szczególnie po ostatnich poważnych zmianach w naszym życiu. A gdy pojawi się sprzęt grający pomyślimy o prawdziwej nauce gry na instrumencie :-) Mam nadzieję, że do tego czasu zainteresowanie muzyką mu nie przejdzie :-)

sobota, 16 stycznia 2016

147.

Pierwszy tydzień Kamila w nowej szkole za nami. Kamil bez problemu ją zaakceptował, wręcz nauczyciele stwierdzili, ze zachowuje się, jakby tam chodził od dawna. Warunki są podobne jak w poprzedniej szkole, unit dla dzieci autystycznych przy zwykłej szkole, mała klasa 6-osobowa, 4 nauczycielki. Mam nadzieję, że z czasem Kamil będzie choć na niektóre lekcje chodził do zwykłej klasy, co niestety w poprzedniej szkole nie udało się, nie wiem dlaczego, niby obiecywali, że spróbują, ale jakoś nie zdecydowali się na to. Szkoła jest nieduża, dość nowa, na spokojnym osiedlu domków na obrzeżach miasta.
Bałam się trochę tych zmian, ale jak na razie jest ok. Kamil kilka razy mówił o naszym starym mieszkaniu, dziś nawet chciał tam pojechać, żeby zobaczyć nasz dom, ale obiecaliśmy, że pojedziemy tam wiosną, przy okazji odwiedzimy też nasz park. Spędziliśmy tam ponad 4.5 roku, to prawie pół życia Kamila, więc nic dziwnego, że będzie trochę tęsknił. Mówi, że może kiedyś wrócimy do Glasgow, że może pójdzie tam do średniej szkoły albo na studia :-)
A Glasgow nie chce nas puścić mimo, że się wyprowadziliśmy, to wciąż mamy tam swoje sprawy, jest moja siostra, znajomi :-) Niemal co sobotę tam jesteśmy, bo jednak zostaliśmy w tamtejszym kościele na religii. Tutejszy ksiądz nie bardzo chciał nas przyjąć tłumacząc, że ma swój tryb przygotowania dzieci do Pierwszej Komunii, że zajęcia trwają 2 lata i takie tam, więc stwierdziliśmy, że nie będziemy się na siłę narzucać i skończymy w obecnym kościele. Kamil już się do tamtego kościoła i księdza przyzwyczaił, choć ostatnio coraz trudniej mu wysiedzieć godzinę na katechezie, ma dużo autostymulacji, kręci, wierci, nie słucha, czasem jest totalnie odjechany. Ksiądz na szczęście traktuje go ulgowo, nie pyta go jak inne dzieci, wręcz nawet powiedział nam, że cieszy się, że go w ogóle przyprowadzamy. Jakoś przetrwamy te 4 miesiące.

PS. Dziś wieczorkiem był mały kryzysik i małe płakanko za starym mieszkankiem :-) 

niedziela, 10 stycznia 2016

146.

Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!

Ostatnie tygodnie upłynęły nam na ogarnianiu spraw związanych z przeprowadzką. Szukanie mieszkania, zmiana szkoły Kamila, pakowanie, wreszcie sama przeprowadzka tuż przed Świętami. Do tego musiałam ogarnąć jazdę autem po autostradach, bo niemal co dwa dni kursowałam na trasie Edynburg-Glasgow i z powrotem. Totalne zmęczenie.
Teraz już powoli wychodzimy na prostą. Jutro Kamil idzie do nowej szkoły. Ja zaczynam pracę od przyszłego tygodnia. Mieszkanie jako tako urządzone, kilka rzeczy zostało do uporządkowania, coś tam do dokupienia, kilka rzeczy do załatwienia, ale to już na spokojnie.
Kamil miał przedłużoną prawie 3-tygodniową przerwę szkolną i cieszę się, że wraca codzienna rutyna, bo już wszyscy wariujemy. Obecna fiksacja to muzyka. Głównie metal, rock, fascynacja instrumentami muzycznymi, wsłuchiwanie się i wyszukiwanie ich dźwięków w piosenkach. Próbuje nawet sam coś tam komponować na tablecie i śpiewać :-) Częściej też chce być sam, wyrzuca nas z pokoju trzaskając drzwiami. Ale jest też bardziej pobudzony, często reaguje wrzaskiem, jak coś mu się nie spodoba, ma dużo autostymulacji. Mam nadzieję, że to wynik zmian i z czasem wszystko się powoli wyciszy.

piątek, 30 października 2015

145.

Co u nas? Dzieje się, dzieje... Poważne zmiany nas czekają. Przede wszystkim mnie i Kamila. Bo D. już się cieszy i widzi swoją przyszłość w różowych barwach :-) Mam nadzieję, że zmiany pozytywne...
Ja pracuję już prawie 2 miesiące. Oj, ciężko było mi się przestawić i na nowo wszystko zorganizować. To właśnie moja praca trochę namieszała nam w życiu. Na co zresztą sama zgodziłam się już wcześniej przyjmując ją. W sumie nie miałam specjalnie wyjścia, bo albo biorę ją z ewentualną perspektywą przeprowadzki albo dalej siedzę w domu bez pracy... Mój szef starał się o przeniesienie do Edynburga i dostał, a w związku z tym ja też od nowego roku będę musiała się tam z nim przenieść. Czeka nas więc przeprowadzka prawdopodobnie tuż przed Świętami Bożego Narodzenia. Znaleźliśmy już mieszkanie do wynajęcia, załatwiamy teraz formalności, bo wymagają różne dokumenty potwierdzające zatrudnienie, referencje i takie tam, jak wszystko będzie w porządku to na początku grudnia prawdopodobnie podpiszemy umowę. Mieszkanie nie jest w samym Edynburgu, bo ceny tam są dość wysokie, więc zdecydowaliśmy się szukać w okolicznych miasteczkach. Do pracy będę miała około 20 minut samochodem, do centrum Edynburga podobnie, więc nie jest źle, a na pewno będzie spokojniej i ciszej niż w dużym mieście (teraz mieszkamy przy dość ruchliwej ulicy, którą samochody jeżdżą cały czas aż do późnej nocy).
Kamila czeka zmiana szkoły. Nie jest to takie proste, bo to nie jest zwykła szkoła. Skontaktowaliśmy się już z psychologiem edukacyjnym, który będzie sprawdzał potrzeby edukacyjne Kamila i zdecyduje, do jakiej szkoły go wysłać. Nie ma gwarancji, że dalej będzie tak jak teraz w unicie, druga kwestia to dostępność miejsc. Nie myślę teraz, jak to będzie, mam nadzieję, że ta zmiana szkoły wyjdzie mu na dobre. Obecna szkoła niby nie jest zła, ale nie jest też rewelacyjna, bywały problemy, więc zobaczymy. Czekają nas więc trudne dwa miesiące. Brrr, pakowanie, rozpakowywanie, nie lubię!

środa, 12 sierpnia 2015

144.

Jutro pierwszy dzień szkoły. Kamil już się nie może doczekać, ja też (ale z innych powodów :-). Zresztą moje wakacje też kończą się za nieco ponad 2 tygodnie, a jeszcze tyle rzeczy mam do załatwienia. Ale cieszę się na tę zmianę, kontakt z ludźmi, nowe wyzwania, no i finansowo trochę się odbijemy, tym bardziej, że w tym roku wszystko po kolei nam się psuje, komputer, osuszacz, kosiarka, żelazko, toster, teraz na wyjeździe do Polski jeszcze pękł mi ekran od laptopa.
Wyprawka szkolna tutaj to mundurek, buty, strój na gimnastykę, plecak, pudełko na drugie śniadanie, w ciągu roku dokupuję czasem koszulki czy spodnie, jak Kamil zniszczy albo wyrośnie (ostatnio, oj, rośnie!), reszta, czyli przybory i książki zapewnia szkoła, więc dużych wydatków nie ma. Może w tym roku uda się znaleźć dla Kamila jakieś zajęcia dodatkowe po szkole i musimy się dowiedzieć o możliwość przystąpienia do Pierwszej Komunii, wiem, że w jednym z kościołów są zajęcia przygotowawcze z polskim księdzem, ale jak to miałoby wyglądać w przypadku Kamila to nie wiem.

niedziela, 9 sierpnia 2015

143.

Strona terapeutyczna turnusu. Jadąc na turnus nie oczekiwałam (tak jak chyba 3 lata temu), że nauczę się jak pracować z Kamilem, wiedziałam, że te 2 tygodnie nie zastąpią całego roku terapii, może też dlatego uważam ten wyjazd za udany. Przede wszystkim terapeutka prowadząca miała okazję poznać wreszcie Kamila osobiście, bo wcześniej kontakt mieli głównie przez internet i mam nadzieję, że będzie to dla niej pomocne w układaniu dalszego programu terapeutycznego. Ogólna opinia o Kamilu jest bardzo pozytywna, wszyscy terapeuci zgodnie stwierdzili, że go uwielbiają :-) i mają nadzieję zobaczyć go za rok na koloniach (bez rodziców) !!! Rodzice, póki co, Kamila na koloniach nie widzą... Potrzebna jest przede wszystkim praca nad jego samodzielnością, ogarnięciem jego rozkojarzenia i mnóstwa myśli w ciągu sekundy, nauki skupienia się na danej czynności, wypracowania codziennej rutyny, czyli porannego wstawania, przebierania, mycia. Kamil nie ponaglany wielokrotnie mógłby cały dzień chodzić w piżamie albo biegać na golasa, nie ma dla niego znaczenia, w co się ubierze, czy ma czyste ręce albo buzię lub ubranie, takie podstawowe rzeczy.
Oprócz takiej ogólnej terapii Kamil miał jeszcze arterapię, muzykoterapię, zajęcia ruchowe i dogoterapię. Pierwsze trzy terapie to w zasadzie tylko takie liźnięcie tematu, bo 3 spotkania po 25 minut to zdecydowanie za mało, żeby można było to nazwać terapią. W każdym razie dowiedzieliśmy się, że Kamil jest bardzo muzykalny, twórczy, ma dużą wyobraźnię. Wcześniej już myśleliśmy, że może warto spróbować uczyć go gry na jakimś instrumencie, może gitarze, bo bardzo był nią zaciekawiony, jak zobaczył ją u naszej logopedki.
Z dogoterapią wiązaliśmy spore nadzieje, bo ostatnio bardzo nasilił się u Kamila lęk nie tylko przed psami, ale przed wszelkimi zwierzętami, bał się gołębi, kaczek, łabędzi, nawet wiewiórek. Miał jedne zajęcia indywidualne i kolejnych kilka zajęć w małych grupach. Zaczęło się niezbyt ciekawie, o czym pisałam wcześniej, ale z czasem Kamil powoli oswoił się z psem na tyle, że odważył się go pogłaskać, uczesać, a nawet podobno przytulił się do jego głowy :-) Jak wyjeżdżaliśmy to akurat dogoterapeutka wychodziła z psem na spacer, Kamil odważył się jedynie na muśnięcie go czubkami palców wyciągniętej ręki :-) Dla nas to i tak duża odwaga, bo wcześniej panikował na widok psa na drugim końcu parku. Teraz jest zdecydowanie lepiej, Kamil już tak panicznie nie boi się psów, nawet potrafi spokojnie koło psa przejść jeśli ten nie zwraca na niego uwagi, przestał też bać się gołębi i wiewiórek :-) Szkoda, że tutaj nie mamy możliwości zapisania go na dogoterapię. Cały czas myślimy o ewentualnym kupnie psa, nawet otrzymaliśmy kilka cennych rad, jak takiego psa wybierać, ale na razie musimy wstrzymać się z decyzją do czasu aż wyjaśni się sprawa mojej pracy i ewentualnej przeprowadzki, bo nie wszędzie w wynajmowanych mieszkaniach pozwalają trzymać psa.
Kolejna pozytywna rzecz to taka, że Kamil sam potrafił nawiązać kontakt ze starszymi chłopcami, bawił się z nimi wspólnie, rozmawiał, biegał po ośrodku i wreszcie odważył się oddalić od nas, bo do tej pory to musiał mieć nas zawsze w zasięgu wzroku, nasze zniknięcie choć na chwilę wywoływało u niego panikę. Nie obyło się też bez konfliktów i Kamil oberwał dwa razy, ale częściowo była to jego wina, bo nie potrafił zaakceptować tego, że ktoś inny nie ma już ochoty na zabawę. Niestety w domu też jest wiele takich sytuacji, że Kamil zupełnie nie liczy się z tym, co czuje i czego chce druga osoba, ważne jest tylko to, co on chce. Nad tym też musimy popracować.
W sumie jestem zadowolona z turnusu. Zobaczymy, co będzie w przyszłym roku, czy kolonie!? Raczej myślimy o turnusie takim, gdzie dziecko uczy się samodzielności. Bo my chyba też potrzebujemy bata, żeby go w tych samodzielnych czynnościach nie wyręczać, bo tak łatwiej i szybciej i żeby wciąż nie traktować go jak małe dziecko, bo on za pół roku skończy 10 lat! 

niedziela, 2 sierpnia 2015

142.

Za miesiąc kończą sie moje 2-letnie wakacje i wracam do pracy :-) Już zaczęłam przyzwyczajać się do myśli, że nie wrócę do zawodu i szukałam innych możliwości pracy, ale cieszę sie z takiego obrotu spraw, bo jednak było trochę żal. Wprawdzie dostałam 3-letni kontrakt, ale teraz znając sytuacje na rynku pracy, będę starała się wcześniej szukać możliwości jego przedłużenia. Poza tym być może szykuje nam się jeszcze jedna zmiana związana z moją pracą. Mój szef stara się o posadę w Edynburgu i jeśli ją dostanie, to ja będę musiała się tam z nim przenieść, wtedy możliwe, że zdecydujemy się na przeprowadzkę. To wszystko ma się rozstrzygnąć w ciągu najbliższych kilku miesięcy. 

niedziela, 26 lipca 2015

141.

Wczoraj był ostatni dzień turnusu, a noc spędziliśmy już w Szkocji. Podróż zajęła nam prawie 16 godzin, a podobno samolotem podróżuje się bardzo szybko. Samolot był opóźniony ponad 2 godziny z powodu burzy nad Warszawą, więc w Glasgow byliśmy przed północą. Kamil zniósł wszystko bardzo dzielnie, mieliśmy jedynie dwa trudniejsze momenty i pomimo zmęczenia humor mu dopisywał. 
O turnusie jeszcze napiszę, a jutro mam rozmowę w sprawie pracy :-) Pod koniec czerwca mój były szef zadzwonił do mnie z informacją, że szuka pracownika na 3-letni kontrakt i czy jestem zainteresowana. Oczywiście odpowiedziałam, że tak, bezsensownie byłoby nie skorzystać z tej propozycji, gdy tak trudno o pracę. Poza tym skoro sam się ze mną skontaktował, to znaczy, że mnie chce i docenia moją pracę, to bardzo budujące. Nie bardzo wiem, czy będzie to oficjalne interview czy raczej luźna rozmowa, w każdym razie i tak nie miałam kiedy się do tej rozmowy przygotować, więc będę improwizować. Trzymanie kciuków wskazane :-)

środa, 22 lipca 2015

140.

Soboty c.d. Ponieważ Kamil uparl się, że chce iść na kąpielisko, spakowalismy torbę i poszlismy na przystanek. Darek pojechał wcześniej do Zakopanego, więc byliśmy tylko we dwoje. Już czekając na busa w oddali zobaczyliśmy pierwsze błyskawice, ale Kamil nawet nie chciał słyszeć o powrocie do pensjonatu. Kupilismy bilety na własną odpowiedzialność, bo już ewidentnie zbierało się na burzę. Ledwie zdazylismy się przebrać, zaczęło padać. Kamil w doskonalym humorze, całkowicie zdeterminowany czekać na poprawę pogody. Stalismy tak pod daszkiem w tłumie innych zdeterminowanych plazowiczow około godziny oglądając pioruny, słuchając grzmotów i moknac w zacinajacym deszczu. Do wody nie można było wejść z powodu piorunów. Kamil ciągle powtarzał, że dużo ludzi czeka i mamy nadzieję, że doczekamy się końca burzy i że piorun w nas nie strzeli:-) 
No i wreszcie się doczekalismy, wprawdzie nieco zmoknieci, ale jakie to ma znaczenie, jak za chwilę i tak mieliśmy wejść do wody, ważne, że Kamilowi humorek wciąż dopisywał pomimo, że zwykle jest bardzo niecierpliwy. Gwizdek ratowników zezwalający na wejście do wody spotkał się z ogólnym okrzykiem radości. Na dworze trochę się ochlodzilo, ale ponieważ były to baseny geotermalne, woda była bardzo cieplutka. Spedzilismy w wodzie około godziny, potem niestety znów zaczęło padać, więc zarzadzilam powrót. Gdy wychodzilismy widziałam, że basen jest znów pusty, choć to jeszcze nie była godzina zamykania, widocznie znów go zamknęli ze względu na burzę. Kamil i tak był zadowolony, trochę ponurkowal, trochę pozjeżdżał że zjeżdżalni, trochę się popluskal, widać było, że uwielbia wodę.