Od ponad tygodnia pogoda nas rozpieszcza, mamy prawdziwe
szkockie lato. Wczoraj było ponad 20 stopni, dziś podobnie i ma być tak jeszcze
przynajmniej przez najbliższych kilka dni.
Tydzień temu mieliśmy długi weekend, więc
wybraliśmy się na wycieczkę nad jezioro, obok jest spory park, plac zabaw,
Kamil się wybiegał, wyjeździł na hulajnodze, chciał nawet do wody wchodzić, ale
było nieco za chłodno, więc mu nie pozwoliłam, ale za to powspinał się na
kamieniach.
W ten weekend było jeszcze cieplej, więc też
sporo czasu spędzaliśmy na dworze. Zauważyłam natomiast, że Kamil po takim
dłuższym przebywaniu na dworze jest bardziej pobudzony, krzykliwy, wokalizujący,
w niedziele po południu prawie non stop miał swoje ataki, piszczał, krzyczał,
zaciskał się, zaczął też trochę bardziej się jąkać. I tak sobie myślę, czy to
nie jest związane z alergią na jakieś pyłki, trawy, czytałam kiedyś gdzieś, że
zaobserwowano pogorszenie się zachowań autystycznych u dorosłych w kwietniu,
gdy jest nasilenie wiosennego pylenia. Kamil chyba 2 lata temu w kwietniu
właśnie zaczął się strasznie jąkać, aż się przestraszyłam, zaczęłam już nawet
szukać logopedy dla niego, bo prawie żadnego słowa nie mógł powiedzieć bez
zacinania się, ale samo mu minęło po kilku tygodniach. W tym roku wiosna
przyszła z opóźnieniem, nawet tutaj w Szkocji, bo zwykle taką letnią pogodę
mieliśmy pod koniec kwietnia, a teraz dopiero w czerwcu, więc może i pylenie
nieco się przesunęło. Niby Kamil nie ma żadnych typowych objawów alergicznych,
ale może jest to ta alergia odroczona.
Czytam teraz publikację o alergii mózgu występującej
u dzieci autystycznych, której mechanizm powstawania jest inny niż zwykłej
alergii, ale jej przyczyny mogą być dokładnie takie same jak przy zwykłej alergii (czynniki środowiskowe,
toksyny, metale ciężkie, nawet stres) i powoduje wystąpienie lokalnych alergii mózgowych i ogniskowych zmian
zapalnych w mózgu.
Strasznie skomplikowany ten autyzm, najgorzej, że
nic się nie wie na pewno, tylko tak gdyba i szuka rozwiązań na oślep.