Wczoraj korzystając
z pogody wybraliśmy się do Ogrodu Botanicznego. Kilka dni temu kolega Darka
powiedział mu, że przy wejściu do Ogrodu jest dziura w ziemi, którą można zejść
(nielegalnie :-) do nieczynnej już od wielu, wielu lat podziemnej stacji
kolejowej. Oczywiście Darek postanowił poszukać tego wejścia, a ja z Kamilem
poszliśmy wolno dalej. W pewnym momencie Kamil zapytał, gdzie jest tata.
Odpowiedziałam mu, że poszedł szukać starej stacji PKP. A Kamil na to: Ale jak
PKP w Szkocji!?
poniedziałek, 9 września 2013
poniedziałek, 26 sierpnia 2013
89.
Zabierałam się już
kilka razy za pisanie, ale jakoś nie mam natchnienia. Ostatnio moją głowę
zaprząta głównie poszukiwanie pracy, bo za miesiąc mogę mieć nieplanowany
„urlop”.
A co u Kamila? Od 2
tygodni chodzi do szkoły, więc powoli wraca codzienna rutyna. Na razie jest
spokojnie, nie ma prac domowych, zachowanie ogólnie dobre z wyjątkiem zajęć na
basenie, gdzie Kamisia ogarnia głupawka, już miałam z nim kilka razy rozmowę na
temat jego zachowania, to znaczy ucieczek z powrotem do basenu gdy kończą się zajęcia,
niby mówi, że tak nie best notatka, że Kamil był
„trudny” na basenie, w końcu zabronią mu tam chodzić ze względu na
bezpieczeństwo jego i innych dzieci.
Nasz terapeuta od
Johansena zrobił Kamilowi wreszcie badanie słuchu i teraz czekamy na pierwszą
zindywidualizowaną płytkę, mam nadzieję, że teraz będzie jakaś poprawa, bo po
tych standardowych płytach nie zauważyłam wyraźnych zmian.
Dziś Kamil kończy
dokładnie 7.5 roku, więc z tej okazji zrobiłam pomiary jego gabarytów: ma 125
cm wzrostu i 33.2 kg wagi. Kawał chłopa :-)
A na koniec
zagadka. Kamil napisał jakiś czas temu list (z moją niewielką pomocą). Odczytacie,
do kogo i w jakim celu?
czwartek, 8 sierpnia 2013
88.
Urlop za nami. Było
spokojnie, spacerowo, odpoczynkowo. Kamil zrobił tylko dwie akcje, pierwsza tuż
przed wyjściem z domu, a druga po 2-godzinnej zabawie w soft-play, chyba się
chłopak przestymulował :-) Pogodę mieliśmy super, ciepło, ale nie upalnie i przez
cały pobyt ani razu nie padało, więc codziennie była kąpiel w morzu lub choćby
moczenie nóg, co w przypadku Kamila niewiele się różniło, bo i tak był mokry po
pas. On strasznie uwielbia wodę, mógłby się tak moczyć w morzu i pół dnia,
gdyby mu pozwolić, właził do wody nie zwracając w ogóle uwagi, że jest zimna,
że wieje silny wiatr, a im większe były fale tym większa radość.
Mieszkaliśmy
dosłownie 2 minuty od plaży, z okna mieliśmy widok na morze, obok był spory
plac zabaw i soft-play, cóż więcej trzeba dziecku :-)
Przed nami, a
właściwie przed Kamilem ostatni tydzień wakacji, a potem znów szkoła, a ja już
od poniedziałku wracam do pracy i
zacznie się dla mnie dość stresujący czas, bo mam kontrakt tylko do końca września,
a nowej pracy wciąż nie znalazłam....
wtorek, 30 lipca 2013
87.
5 lat temu o tej
porze byliśmy 10 km ponad ziemią z 3 walizkami w luku bagażowym i lecieliśmy
szukać szczęścia w obcym kraju... Bez pracy, z 2.5 letnim wtedy jeszcze zdrowym
Kamisiem i nadzieją, że musi się jakoś ułożyć, że musimy spróbować, bo nie
widzieliśmy dla nas godnej przyszłości w Polsce... niestety...
Mieliśmy chyba dużo
szczęścia, bo mi udało się dość szybko znaleźć pracę w swoim zawodzie, więc
finansowo byliśmy zabezpieczeni, Darek miał trudniej, ale w Polsce też nie miał
łatwo, a z roku na rok pewnie byłoby jeszcze gorzej, a tutaj jednak są większe
możliowści.
Przez te 5 lat
ułożyliśmy sobie tę naszą tutejszą rzeczywistość, czasami jest trudno, ale
ogólnie nie ma co narzekać. Póki co nie planujemy powrotu, również ze względu
na Kamila, bo uważamy, że tutaj może jest mały dostęp do terapii, ale podejście,
akceptacja i przede wszystkim pomoc finansowa dla rodzin z niepełnosprawnymi
dziećmi jest o wiele lepsza.
Tutaj żyje się po
prostu spokojniej, a droga powrotu do kraju zawsze jest otwarta w razie
czego... i chyba polubiliśmy tę Szkocję :-)
środa, 17 lipca 2013
86.
Dziecko chciało
plażę, więc cóż było robić, niech ma chociaż namiastkę wakacji :-)
Zarezerwowałam nam miejsca na 4 dni nad morzem godzinę jazdy pociągiem od
Glasgow. Musiałam brać co było, bo większość już zajęte, więc nie wyszło zbyt
tanio, ale za to będziemy całkowicie niezależni. Mieszkanie jest 100 metrów od
plaży, umeblowane i wyposażone, co dla nas jest super, bo nie będzie problemu z
gotowaniem dla Kamila i utrzymaniem diety. Są 2 oddzielne sypialnie i salon,
więc jak Kamil zaśnie to bez problemu będziemy mogli sobie poimprezować czy
obejrzeć film.
Wydaje mi się, że
dla nas to idealne rozwiązanie, bo jednak hotel czy pensjonat to zawsze są
pewne ograniczenia, brak lodówki, pralki (co przy dziecku często się przydaje),
posiłki, których Kamil i tak by nie zjadł i brak możliwości ugotowania mu
czegokolwiek innego, a tutaj pełen komfort.
Żeby tylko pogoda
nam się bardzo nie popsuła, nie muszą być upały, ale żeby przynajmniej nie
padało cały czas, na wszelki wypadek zaopatrzymy się w kalosze, żeby można było
swobodnie chodzić po mokrym piasku i kałużach :-)
piątek, 12 lipca 2013
85.
Od tygodnia znów smażymy sie w promieniach szkockiego słońca :-) Dziś było 26 stopni w cieniu :-) Szkoda tylko, że do pracy trzeba chodzić. Ale przed nami długi weekend, bo w poniedziałek pracusie mają wolne na zakupy :-) Może gdzieś się wybierzemy, bo Kamil nam narzeka, że w wakacje to się na plażę chodzi, a on w domu siedzi. Na plażę mamy niecałą godzinę pociągiem, ale ja się trochę obawiam zachowania Kamila i czy sobie z nim poradzimy, jak nam urządzi histeryczną akcję na środku ulicy. Myślę o jakimś 2-3 dniowym wypadzie z noclegiem, nad morze albo gdzieś w góry, tak żeby dało się pociągiem dojechać.
Oj, jak tylko dostanę wreszcie to prawo jazdy, to natychmiast lecę kupić samochód :-)
poniedziałek, 8 lipca 2013
84.
Półtora tygodnia
wakacji za nami. Jakoś plan dnia nam się normuje, rano Kamil jest z tatą, potem
ja wracam z pracy, a Darek wychodzi do pracy, więc się wymieniamy. Najgorsze są
znów weekendy, kiedy jesteśmy wszyscy razem, co Kamilowi nie bardzo odpowiada, bo
czasami uwaga skupia się na czymś innym niż on.
W zasadzie od
pierwszego dnia wakacji pogoda nam się popsuła i padało, więc nawet do ogródka
nie można było wyjść. Za to dziś powróciło lato, a termometr w cieniu wskazywał
27 stopni! I ma tak być do końca tygodnia.
Pies już się
całkowicie zadomowił u nas :-) Ale z Kamilem utrzymują nadal dystans. Kamil
swobodnie porusza się po domu, pozwala psu leżeć obok siebie na kanapie, plątać
się pod stołem tuż przy nogach, czasem nawet śpimy we trójkę w jednym łóżku,
ale nic ponad to, żadnej zabawy z psem, głaskanie tylko delikatne po długich
namowach, totalna obojętność po obu stronach. Ale dobre i to, przynajmniej nie
ma już tej panicznej ucieczki.
Ze spraw
terapeutycznych ćwiczymy dwa razy dziennie sekwencje z Prodeste, wprowadzamy
plan dnia, czasami coś popiszemy czy poczytamy, ale ogólnie najwięcej jest
komutera, potem klocki Lego, czasami jakieś gry czy inne zabawy, ogródek jak
pogoda dopisuje. Huśtawki nastrojów częste, ale staramy się jakoś je
przetrzymać.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

