Dziś byliśmy u
mojej siostry na urodzinach jej synka, siedzieliśmy w salonie, Kamil był
głównie z nami, w pewnym momencie wyszedł z pokoju i poszedł do sypialni. Po
kilku minutach moja siostra poszła zajrzeć, co on tam robi, bo było dość cicho,
leżał sobie na łóżku, coś tam oglądał. A że dla mnie zbyt długa cisza zawsze
jest niepokojąca, więc po kolejnych kilku minutach poszłam znów zajrzeć do
niego, wchodzę do pokoju, a on stoi na łóżku przy otwartych na ościerz
oknach... Sam je otworzył, bo były na pewno zamknięte. Nie wiem, kiedy je
otworzył i aż nie chcę myśleć, co mogłoby się stać, gdybym przyszła 1, 2 czy 5
minut później... A to jest 4-te piętro... Dobrze, że w dolnej części była część
okna nieotwieralna, więc ta otwarta nawet stojąc na łóżku siegała mu gdzieś
trochę powyżej pasa, co może nieco utrudniłoby mu wychylanie się, ale na pewno
nie przeszkodziło... Wciąż mam przed oczami obraz pustego pokoju i otwartych
okien...
My na szczęście mieszkamy
na parterze i przynajmniej w pokojach mamy okna nieotwieralne, a przez małe
lufciki na górze raczej się nie przeciśnie, a jakby kiedykolwiek przyszło mu go
głowy wychylać się przez okno w kuchni lub łazience, to daleko nie spadnie, bo
na kosze na śmieci, więc przynajmniej tutaj jestem spokojna. Ale czy jestem w
stanie przewidzieć wszystkie jego głupie pomysły? Nie przewidziałam tego, że on
sam otworzy okna, bo nigdy tego nie robił, więc założyłam, że nie umie i
zamknięte okna są bezpieczne. Chyba wciąż traktuje go jak małe dziecko, a nie
jak 8-latka, który ma swój rozum i coraz więcej kombinuje.
sobota, 1 lutego 2014
środa, 22 stycznia 2014
105.
Od poniedziałku
Kamil ma gorsze dni w szkole, po raz pierwszy chyba odkąd zmienił szkołę
pojawiły się zachowania agresywne, rzucanie krzesłem, odmawianie wykonywania
poleceń czy uderzanie nauczycielki. Sama nie wiem, skąd te zachowania i jak mam
im przeciwdziałać. W domu Kamil nie jest agresywny, choć ostatnio były i
histerie, i krzyki, jak czegoś nie chciał zrobić, rzucanie się na podłogę,
wyrzucanie rzeczy, rwanie książek, ale nasilenie tych zachowań nie jest duże i
dość szybko mijają.
Na razie odstawiliśmy
mu całkowicie komputer i tablet, a TV ma tylko pół godziny wieczorem i tylko
spokojne filmy mając nadzieję, że to go trochę wyciszy. Wczoraj zrobiliśmy też
listę rzeczy, które wolno i nie wolno
robić w szkole, dziś nie zadziałało, zobaczymy, jak będzie jutro. Poza tym
ostatnio miał znów problemy z zasypianiem, a wczoraj wreszcie zasnął spokojniej,
bez przewracania się pół godziny w łóżku.
I jeszcze jedna
rzecz, od około miesiąca nie podawałam Kamilowi probiotyku mając nadzieję, że
organizm sam będzie teraz prawidłowo pracował, niestety pojawiły się zaparcia,
może to też frustrowało Kamila w szkole, bo niekomfortowo się z tym czuł, więc
od wczoraj znów mu zaczęłam podawać.
Czekam z
niecierpliwością na wiosnę mając nadzieję, że wraz z nią poprawi się też
funkcjonowanie Kamila.
niedziela, 19 stycznia 2014
104.
Od dwóch tygodni
próbujemy na nowo wbić się w rytm szkolno-ćwiczeniowy, ale opornie nam to
idzie. Kamil często odmawia współpracy, nie chce robić tego, na co nie ma
ochoty, w weekend mieliśmy dwie histerie z płaczem i rzucaniem się na podłogę z
zupełnie błahego powodu, nagła zmiana nastroju i zupełnie inne dziecko. Poza
tym wróciły problemy z zasypianiem, Kamil wieczorem długo kręci się, wierci,
gada, piszczy zanim zaśnie, a potem rano ciężko go do szkoły dobudzić, na
szczęście (odpukać) całą noc przesypia spokojnie bez wybudzania.
Wydaje mi się też,
że trochę bardziej niewyraźnie teraz mówi, jakby coś w buzi mu przeszkadzało,
może to dlatego, że często trzyma tam coś (np. malutki kawałek jedzenia) i
miętosi, a jak mu każę wypluć to jest krzyk. Po chorobowych świętach Kamil znów
jest podziębiony, ma lekki katar i kaszle, poję go syropem z cebuli i czosnku i
mam nadzieję, że mu w końcu przejdzie na dobre, ale do szkoły chodzi normalnie.
niedziela, 5 stycznia 2014
103.
Zbieram sie do
pisania, zbieram i zebrać się nie mogę... Oby cały rok nie był taki leniwy.
Kamiś jutro wreszcie wraca do szkoły, więc trochę odetchniemy, choć on nie jest
z tego powodu zadowolony. Przez te 2 tygodnie miał tatę dla siebie prawie non
stop, a teraz znów zostaną dla nich tylko weekendy, dziś nawet rozpłakał się,
że jak jutro wróci ze szkoły to taty nie będzie w domu. Ale cóż, na razie tak
musi być, nie ma innej opcji.
Z tatą grają razem
w gry, układają historyjki, które tata potem rysuje i powstają książeczki, sami
wymyślają swoje gry, budują z klocków, malują, kotłują się w łóżku, tata na
dużo pozwala, mało zabrania i niewiele wymaga. Od tych spraw jest mama, która
uczy, terapeutyzuje, wymyśla zadania, zabawy jak najbardziej edukacyjne, stawia
granice, pilnuje konsekwencji. Nic dziwnego, że tata jest zdecydowanie
atrakcyjniejszym kompanem do zabawy niż mama :-)
To tyle na dziś :-)
Pomyślności w Nowym Roku!
środa, 25 grudnia 2013
102.
Życzenia
zdrowia, radości i spokoju
rodzinnego ciepła
na ten szczególny czas Świąt Bożego Narodzenia
przesyłają
Jola i Kamil
wtorek, 10 grudnia 2013
101.
Wanna to jest fajne
miejsce do omawiania ważnych spraw i problemów :-) Kamil jest uziemiony (albo
uwodowany :-) w jednym miejscu, nie ucieka, nie ma za dużo bodźców, jest mu
fajnie i jest chętny do rozmowy. W niedzielę w czasie kąpieli ustaliliśmy menu
na cały tydzień :-) A zaczęło się od tego, ile lat żyją ludzie, że mogą żyć
nawet ponad 100 lat, ale to zdarza się rzadko i najwięcej takich ludzi jest w
krajach azjatyckich, bo oni zdrowo się odżywiają i jedzą głównie ryż i ryby.
Tutaj przeszliśmy do kamilowych obiadów i ja zapytałam, czy frytki to jest
zdrowe jedzenie? Kamil nie mógł powiedzieć, że zdrowe, bo wie, że niezdrowe ale
nie zamierzał też głośno tego przyznać, więc tylko mruczał, jęczał i wydawał
różne inne dziwne dźwięki z dezaprobatą. W końcu doszliśmy do porozumienia, że
frytki będą tylko raz w tygodniu, w piątek. Dziś właśnie jest dzień ryby i
ryżu, a jako dodatek są małe kukurydze. Ryba została zjedzona jako pierwsza, a
reszta wciąż leży na talerzu. Dobre i to. Najważniejsze, że da się z nim
porozumieć i potem nie ma akcji protestacyjnej o frytki, bo dziś był zwykle ich
dzień :-) A ryż zawsze mogę mu dodać do zupy. W czwartek Kamil wyraził zgodę na
kluski śląskie z gotowaną marchewką :-) Ha, ha, już widzę, jak on je zjada :-)
niedziela, 8 grudnia 2013
100!
Obejrzałam finał
„Zwykłego Bohatera” . Z jednej strony powinnam się cieszyć, że wygrała matka autystycznego dziecka, że autyzm został dostrzeżony i być może spowoduje to wzrost świadomości autystycznej naszego społeczeństwa. Ale z drugiej strony bohater to ktoś, kto bezinteresownie robi coś dla innych ludzi. Czy można ją nazwać bohaterką, osobą wyjątkową? Dla mnie osobiście jest ona takim samym bohaterem jak tysiące matek niepełnosprawnych dzieci, które codziennie
walczą o ich zdrowie, terapię, leczenie i godne życie, które niejednokrotnie
poświęcają swoje ambicje i plany zawodowe, żeby zajmować się chorym dzieckiem,
co biorąc pod uwagę polskie realia, już samo w sobie jest dla mnie wielkim
bohaterstwem.
Pani Radomska
została zgłoszona do programu przez własną matkę, niewiele było wcześniej
wiadomo o niej samej, ani o założonej przez nią fundacji, ani o jej
działalności (poza promowaniem jej książki). Na stronie fundacji nie znalazłam
żadnych danych kontaktowych (na stronie konkursu jest jedynie podany mail),
żadnego adresu siedziby ani numeru telefonu, żadnych informacji dotyczacych podopiecznych, jeden prosty schemat dotyczący terapii. W ogóle cała strona jest dość
lakoniczna i mało informatywna. Dieta, którą pani Radomska stosowała i opisała
w swojej książce, nie wnosi nic nowego, nie jest żadnym odkryciem nowatorskiej
metody leczenia autyzmu, to jest zwykłe leczenie biomedyczne i zdrowe
odżywianie, które wielu rodziców stosuje od dawna (łącznie ze mną). Nie czytałam książki, znam ją tylko z opinii i
recenzji innych czytelników, więc nie będę się szczegółowo wypowiadać (jeśli
ktoś miałby jej pdf, to chętnie się zapoznam z samej ciekawości, bo płacić 35
zł nie zamierzam!). Nie widzę tutaj
więc żadnej inicjatywy godnej nazwania jej bohaterską postawą. Oby czas pokazał, że zasługuje na ten tytuł i naprawdę zrobi coś dobrego dla innych pomagając bezinteresownie, jak na bohatera przystało.
Co do leczenia
biomedycznego, to nie jestem jego przeciwniczką, sama stosuję u Kamila dietę i
suplementy, bo uważam, że dieta może poprawić funkcjonowanie dziecka.
Wprowadzenie diety było poprzedzone badaniami, które wykazały, że korzystne
byłoby zastosowanie diety bezmlecznej i bezglutenowej. Nigdy natomiast nie
byłam u żadnego lekarza Dan, nie stosowałam żadnej chelatacji i innych tego
typu metod, bo uważam, że mogą one bardziej zaszkodzić niż pomóc. Stawiam
natomiast na zdrowe odżywianie zdrowymi produktami wysokiej jakości (na tyle,
na ile się da).
Subskrybuj:
Posty (Atom)
