sobota, 15 lutego 2014

109.


Dziś rano rozmowa o Walentynkach.

-         Kamisiu, na Walentynki przygotowuje się kartki z czerwonymi serduszkami... – zaczęłam wyjaśnienia.
-         I z Erosem – dokończył Kamil :-)

U nas dziś spóźnione walentynkowe świętowanie, mam nadzieję, że Kamil nie obklei całego domu czerwonymi serduszkami i innymi... rysunkami :-)

sobota, 8 lutego 2014

108.


Dziś o zasadach i o tym, że słowo pisane ma większą moc niż słowo mówione. Obrazki też mają moc, ale jako że Kamil nieco piśmienny i czytalny już jest, więc zasady owe zapisujemy i wieszamy na drzwiach jego pokoju. Przestrzeganie tych zasad natomiast to już inna bajka, zarówno ze strony Kamila jak i z powodu naszej nie do końca konsekwentnej postawy :-)
Pierwsze spisane zasady siegają czasów gdzieś tak sprzed około 2-3 lat, gdy pewnego grudniowego dnia wkurzyłam się na maksa i ustaliłam NOWE ZASADY. Po około 2 dniach Kamil znał już wszystkie zasady na pamięć, chętnie je kazał sobie czytać traktując je trochę jak zabawę. Było tam między innymi, że sam chodzę do toalety na siku, a pomagamy tylko przy tej drugiej sprawie. Do tej pory było pytanie Kamila kilkanaście razy dziennie, czy chce do toalety, wnikliwe obserwacje jego zachowania w celu dostrzeżenia oznak świadczących o potrzebie pójścia do łazienki czy zaprowadzanie go tam na siłę przy wtórze głośnych protestów, że przecież nic mu się absolutnie nie chce, sam nigdy tam nie poszedł. Po spisaniu i wywieszeniu NOWYCH ZASAD Kamil w pewnym momencie sam wstał i sam poszedł do łazienki załatwić co trzeba, tak zwyczajnie jakby to robił od zawsze i od tamtej pory nie mamy problemów z korzystaniem z toalety (czasami zdarzają się wpadki, ale są raczej w mniejszości).
Ostatnio po styczniowych problemach w szkole z biciem nauczycielki i kopaniem kolegów spisaliśmy po dwóch stronach kartki dwoma kolorami – co wolno robić w szkole (na zielono) i czego nie wolno (na czerwono). Zasady zadziałały prawidłowo, chociaż 2 dni temu musieliśmy je sobie odświeżyć, bo znów pojawiło się niefajne zachowanie w drodze do szkoły (przyczynę wiążę z tym, że poprzedniego wieczoru Kamil obejrzał cały 1.5 godzinny film w telewizji, do tego grał trochę na komputerze i tablecie, czyli w sumie miał sporo mediów, co mogło go pobudzić i stąd te zachowania).

środa, 5 lutego 2014

107.


Muszę zacząć zapisywać na bieżąco wszystkie fajne stwierdzenia Kamisia, poniżej jedno z dzisiaj:

- Ja mam taki dubbing w szkole, zmieniam w menu mój język na angielski :-)

sobota, 1 lutego 2014

106.


Dziś byliśmy u mojej siostry na urodzinach jej synka, siedzieliśmy w salonie, Kamil był głównie z nami, w pewnym momencie wyszedł z pokoju i poszedł do sypialni. Po kilku minutach moja siostra poszła zajrzeć, co on tam robi, bo było dość cicho, leżał sobie na łóżku, coś tam oglądał. A że dla mnie zbyt długa cisza zawsze jest niepokojąca, więc po kolejnych kilku minutach poszłam znów zajrzeć do niego, wchodzę do pokoju, a on stoi na łóżku przy otwartych na ościerz oknach... Sam je otworzył, bo były na pewno zamknięte. Nie wiem, kiedy je otworzył i aż nie chcę myśleć, co mogłoby się stać, gdybym przyszła 1, 2 czy 5 minut później... A to jest 4-te piętro... Dobrze, że w dolnej części była część okna nieotwieralna, więc ta otwarta nawet stojąc na łóżku siegała mu gdzieś trochę powyżej pasa, co może nieco utrudniłoby mu wychylanie się, ale na pewno nie przeszkodziło... Wciąż mam przed oczami obraz pustego pokoju i otwartych okien...
My na szczęście mieszkamy na parterze i przynajmniej w pokojach mamy okna nieotwieralne, a przez małe lufciki na górze raczej się nie przeciśnie, a jakby kiedykolwiek przyszło mu go głowy wychylać się przez okno w kuchni lub łazience, to daleko nie spadnie, bo na kosze na śmieci, więc przynajmniej tutaj jestem spokojna. Ale czy jestem w stanie przewidzieć wszystkie jego głupie pomysły? Nie przewidziałam tego, że on sam otworzy okna, bo nigdy tego nie robił, więc założyłam, że nie umie i zamknięte okna są bezpieczne. Chyba wciąż traktuje go jak małe dziecko, a nie jak 8-latka, który ma swój rozum i coraz więcej kombinuje. 

środa, 22 stycznia 2014

105.


Od poniedziałku Kamil ma gorsze dni w szkole, po raz pierwszy chyba odkąd zmienił szkołę pojawiły się zachowania agresywne, rzucanie krzesłem, odmawianie wykonywania poleceń czy uderzanie nauczycielki. Sama nie wiem, skąd te zachowania i jak mam im przeciwdziałać. W domu Kamil nie jest agresywny, choć ostatnio były i histerie, i krzyki, jak czegoś nie chciał zrobić, rzucanie się na podłogę, wyrzucanie rzeczy, rwanie książek, ale nasilenie tych zachowań nie jest duże i dość szybko mijają.

Na razie odstawiliśmy mu całkowicie komputer i tablet, a TV ma tylko pół godziny wieczorem i tylko spokojne filmy mając nadzieję, że to go trochę wyciszy. Wczoraj zrobiliśmy też listę  rzeczy, które wolno i nie wolno robić w szkole, dziś nie zadziałało, zobaczymy, jak będzie jutro. Poza tym ostatnio miał znów problemy z zasypianiem, a wczoraj wreszcie zasnął spokojniej, bez przewracania się pół godziny w łóżku.
I jeszcze jedna rzecz, od około miesiąca nie podawałam Kamilowi probiotyku mając nadzieję, że organizm sam będzie teraz prawidłowo pracował, niestety pojawiły się zaparcia, może to też frustrowało Kamila w szkole, bo niekomfortowo się z tym czuł, więc od wczoraj znów mu zaczęłam podawać.
Czekam z niecierpliwością na wiosnę mając nadzieję, że wraz z nią poprawi się też funkcjonowanie Kamila.

niedziela, 19 stycznia 2014

104.


Od dwóch tygodni próbujemy na nowo wbić się w rytm szkolno-ćwiczeniowy, ale opornie nam to idzie. Kamil często odmawia współpracy, nie chce robić tego, na co nie ma ochoty, w weekend mieliśmy dwie histerie z płaczem i rzucaniem się na podłogę z zupełnie błahego powodu, nagła zmiana nastroju i zupełnie inne dziecko. Poza tym wróciły problemy z zasypianiem, Kamil wieczorem długo kręci się, wierci, gada, piszczy zanim zaśnie, a potem rano ciężko go do szkoły dobudzić, na szczęście (odpukać) całą noc przesypia spokojnie bez wybudzania.

Wydaje mi się też, że trochę bardziej niewyraźnie teraz mówi, jakby coś w buzi mu przeszkadzało, może to dlatego, że często trzyma tam coś (np. malutki kawałek jedzenia) i miętosi, a jak mu każę wypluć to jest krzyk. Po chorobowych świętach Kamil znów jest podziębiony, ma lekki katar i kaszle, poję go syropem z cebuli i czosnku i mam nadzieję, że mu w końcu przejdzie na dobre, ale do szkoły chodzi normalnie.

Ja wreszcie byłam na pierwszej rozmowie w sprawie pracy, po 3 miesiącach. Wprawdzie dużo aplikacji przez ten czas nie wysłałam, zaledwie kilka, ale jak do tej pory nie było odzewu. Było 7 kandydatów na to miejsce, ja na razie dostałam informację, że wybrali mnie jako rezerwowego kandydata, to znaczy, że ktoś był lepszy od mnie, ale wciąż jest szansa, bo na początku lutego będzie druga rekrutacja na podobne stanowisko, w której ja też prawdopodobnie będę brała udział. Nie wiem tego na pewno, ale tak sobie wydedukowałam, bo także na rozmowie powiedzieli mi o tym, że osoby z obu rekrutacji będą rozpatrywane na oba stanowiska. W sumie druga osoba na 7 kandydatów to całkiem dobry wynik :-) Nie nastawiam się ani pozytywnie, ani negatywnie, czekam, co będzie dalej, a w międzyczasie szukam i wysyłam dalej.

niedziela, 5 stycznia 2014

103.


Zbieram sie do pisania, zbieram i zebrać się nie mogę... Oby cały rok nie był taki leniwy. Kamiś jutro wreszcie wraca do szkoły, więc trochę odetchniemy, choć on nie jest z tego powodu zadowolony. Przez te 2 tygodnie miał tatę dla siebie prawie non stop, a teraz znów zostaną dla nich tylko weekendy, dziś nawet rozpłakał się, że jak jutro wróci ze szkoły to taty nie będzie w domu. Ale cóż, na razie tak musi być, nie ma innej opcji.
Z tatą grają razem w gry, układają historyjki, które tata potem rysuje i powstają książeczki, sami wymyślają swoje gry, budują z klocków, malują, kotłują się w łóżku, tata na dużo pozwala, mało zabrania i niewiele wymaga. Od tych spraw jest mama, która uczy, terapeutyzuje, wymyśla zadania, zabawy jak najbardziej edukacyjne, stawia granice, pilnuje konsekwencji. Nic dziwnego, że tata jest zdecydowanie atrakcyjniejszym kompanem do zabawy niż mama :-)

To tyle na dziś :-) Pomyślności w Nowym Roku!